Trendy w modzie na jesień 1958 roku wg. „Postępu Krawieckiego”

O roku ów … tak znamienny dla rozwoju mody w Polsce. W 1958 r. powstały dwa najważniejsze instytucje dla elegantek i elegantów Moda Polska i dom mody Telimena.

Trwająca w sierpniu kanikuła nie była więc w stanie zmniejszyć w żaden sposób zainteresowania modą wśród Polaków. Krawcy i ich klienci żyli nowościami zaprezentowanymi w czasie targów Expo w Brukseli. Obywatel A. Otlewski, korespondent branżowego „Postępu Krawieckiego” z wystawy opublikował sensacyjną informację: „wszystkie suknie sięgają zaledwie do kolan”.

 „Pokazy mody kobiecej w pawilonie USA cieszą się stałym powodzeniem. W lustrze sztucznej sadzawki odbijają się różnorodne stroje na każdą okazję – od plażowych do najbardziej wyszukanych kreacji wieczorowych. Prezentują je piękne amerykańskie modelki”. Podziwił zespól pawilony i modelki gdyż pokazy mody odbywały się przez 8 godzin dziennie.

„Postęp Krawiecki” nie znalazł się jeszcze w awangardzie mody i na wczesną jesień zaproponował sukienki i spódnice sięgające za kolano, o płaszczach nie wspominając.

W rubryce „Z kraju i ze świata” pojawia się kolejna informacja, że w Ameryce powstała liga przeciwników sukien w kształcie worka i trapezu! Z kart „Postępu” można dowiedzieć się, że w wielu gazetach są nawoływania skierowane do mężczyzn, aby zapisywali się do ligi i domagali się normalnych damskich sukien. Normalnych czyli jakich? Ano eksponujących naturalne linie i piękno kobiecej sylwetki.

Tu jednak „Postęp” zdecydowanie szedł z duchem czasów i pokazał krawcom-prenumeratorom suknie worki i niezawodne wykroje dzięki którym klientki będą wyglądały jakby ich stroje wyszły z pracowni genialnego projektanta i konstruktora odzieży Cristobala Balenciagi, twórcy sukni-worka!

To nie koniec sensacji ze świata. Okazało się bowiem, że dwie włoskie boginie filmu Sofia Loren i Gina Lollobrigida (nazwisko pisane z błędem Lollobrygida) nie tylko same obmyślają swoje wspaniałe stroje, ale ponadto czas wolny od pracy na planie firmowym spędzają przy maszynach do szycia! I jak tu ich nie uwielbiać!

Wybuch też skandal na polskim podwórku.  Przedstawiciel pisma doniósł, że wojewódzkie magazyny przedsiębiorstw handlu odzieżą dosłownie pękają w szwach od nadmiaru tanich, letnich sukienek kretonowych i jedwabnych, których nie chce sprzedawać uspołeczniony handel. Ich liczba sięgała pół miliona! Powód tego nierozsądnego zachowania? Niska cena sukienek sprawia, że placówki uznały, że nie dadzą rady wyrobić narzuconych planów finansowych. Zatem nie opłacało się ich wprowadzać do dystrybucji. A to oznaczało, że zestarzeją się i wyjdą z mody do następnego sezonu. Postęp krawiecki nie pozwolił sobie na krytykę. Po cóż miałby to robić, skoro wycięłaby ją cenzura, a autor i redakcja miała z tego powodu wiele nieprzyjemności. Ale wielokropek był znaczący.

Ze wspomnień Polek z tego okresu wiemy, że klientki dosłownie biły się każdą ładną sukienkę i stały w długich kolejkach! Ratunkiem dla wielbicielek mody i elegantek były więc krawcy prywatni oraz spółdzielnie zrzeszające rzemieślników.

mira

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.