W hołdzie New Look!

12 lutego są „urodziny” jednego z najpiękniejszych stylów w modzie kobiecej – New Look Christiana Diora! Oficjalnie obchodzone. Pierwsza kreacja w tym stylu została jednak włożona przez Bettinę Ballard, zaprzyjaźnioną z kreatorem redaktorkę działu mody amerykańskiego Vogue’a, w marcu 1946 roku. I spotkała się z ostrą reakcją. W Londynie uznano, że wystrojona w nią redaktorka wygląda NIEPRZYZWOICIE!

„Bettina Ballard była w Londynie i z dumą włożyła spódnicę do pół łydki z czarnej satyny, do tego górę z jasnofioletowego muślinu, z głębokim dekoltem, i dopasowaną marynarkę – całość uszyta była zgodnie z nowym konceptem na damski strój wieczorowy. Udała się do jednego z najelegantszych nocnych klubów. A tam odmówiono jej wstępu uznając, że nie jest odpowiednio ubrana. Portier w uniformie ozdobionym rzędem guzików był nieugięty. Starała się go przekonać, a jednocześnie widziała wchodzące przed nią Angielski w długich, smętnych sukniach wyciągniętych z przedwojennej szafy.  (…) Napisał o tym „Time Magazine” a potem rozgorzała debata po obu stronach Atlantyku”.*

Niebywałe jak strój, synonim wręcz wyrafinowanej elegancji, stał się przedmiotem zgorszenia. A następnie tematem nr 1 w odbudowującej się ze zgliszczy Europie Zachodniej, i patrzącej z zazdrością na jej kulturę, potężnej finansowo, wyzwolonej Ameryce. Takie zamieszanie może wywołać tylko geniusz! A Christian Dior niewątpliwie nim był.

Symbol Paryża

12 luty 1947 rok, godzina 10.30. W salonie stanęła prowadząca pokaz z kartką w ręku. 42-letni Christian Dior, debiutujący w roli kreatora domu mody sygnowanego swoim nazwiskiem, skrył się za zasłoną … Chwila ciszy i oczekiwania została przerwana słowami: „numer pierwszy”! Sukienkę prezentowała Marie-Therese, ulubiona modelka projektanta, była prostytutka. Tak się zdenerwowała, że pomyliła kroki. Nic to …

25th April 1950: Fashion couturier Christian Dior (1905 – 1957), designer of the 'New Look’ and the 'A-line’, with six of his models after a fashion parade at the Savoy Hotel, London. (Photo by Fred Ramage/Keystone/Getty Images)

„Publiczność widziała tylko jej zdumiewające przejście, kiedy rozłożyła się jej plisowana spódnica. Kolejne trzy modelki szły jedna po drugiej w tym samym rytmie. Wirujące spódnice uszyte z koła o dwudziestometrowym obwodzie, kapelusze założone na bakier, rękawiczki. To nie sen lecz ucieleśnienie kobiecości – niepoprawnej kokietki … alegoria Paryża”. *

Oklaski przeszły w: owacje na stojąco, okrzyki zachwytu, omdlenia z emocji. Kobiety w wojennych kwadratowych marynarkach i prostych spódnicach zobaczyły, że znowu mają prawo być piękne. Pokazano wówczas 90 modeli zebranych w 2 linie „Corolle” oraz „Huit”. Pierwsza z nich charakteryzowała się szerokimi spódnicami zebranymi w wąskiej talii, druga – spódniczkami ołówkowymi z wysokim stanem. Sam szyk.

Carmel Snow, naczelna amerykańskiego „Harper’s Bazaar” pisząc relacje nazwała pokaz „New Look” i tak zostało.

„Christian Dior został wypchnięty do głównego salonu i powitany huraganem braw. Cała jego twarz była pokancerowana śladami pomadki. „Cokolwiek miłego wydarzyłoby się w moim życiu, nie przewyższyłoby uczyć, których doświadczałem w tym momencie”. *

Bitwa o długość spódnicy

Myli się ten, kto sądzi, że od entuzjastycznego pokazu rozpoczął się tryumfalny pochód idei. Przeciwnie. Wywołał ostrą reakcję i falę buntu – w Stanach Zjednoczonych! Powstał tu nawet oficjalny, silny społeczny ruch „Anty New Look”. W kraju sufrażystek rozpętała się prawdziwa rewolucja przeciwko szerokim spódnicom i ukrywaniu nóg. Wszystko zaczęło się w Louisville w stanie Luizjana. Mrs Louise Horn uległa zgubnej, cudzoziemskiej modzie. I spotkała ja za to stosowna kara – autobus przyciął jej długą spódnicę drzwiami, a następnie ciągnął nieszczęsną modnisię po ulicy. Pierwsza ofiara New Look nie zamierzała puścić tego płazem. Uznała, że zbłądziła i postanowiła ustrzec przed tym inne kobiety. Szybko zmobilizowała ponad 1 tys. zwolenniczek, które podpisały petycje przeciwko Diorowi! Następnie założyła potężny „Little Below the Knee Club” czyli klub „nieco powyżej kolana”.

„Do walki o sprawę zaangażowali się nawet mężowie. Ich argumenty były pragmatyczne. Stwierdzili, że zostali znieważeni z powodu szalonych wydatków, do których zmusza ich nowa moda wymagająca użycia ogromnych ilości materiału. Grupa, nosząca wymowna nazwę „League of Broke Husband” (Liga Spłukanych Mężów) liczyła 30 tys. członków”*

Pamiętajmy, że była to socjeta, osoby którym środki finansowe pozwalały na zakup kreacji haute couture. Z takim przeciwnikiem trzeba więc było się liczyć.

W czasie pobytu Diora w Stanach odbywały się demonstracje przeciwko jego kreacjom. Przypominały one gorące wystąpienia, dyskusje obyczajowe i modowe, jakie przetoczyły się przez Amerykę w 1914 roku, gdy pierwsze Amerykanki obcięły włosy „na chłopczycę”. Nawet tak poważny tytuł jak „Wall Street Journal” przeprowadził sondaż na temat nowej mody. I tu niespodzianka – okazało się, że nowa linia podoba się większości respondentom. Po woli opór zaczął wygasać …

A jednak zwycięstwo!

Krytycy New Look i Diora w jednym mieli racje – przywrócił on idee mody z czasów, gdy kobiety nie prowadziły samochodów, nie pracowały w firmach poza domem, nie korzystały ze zdobyczy cywilizacji takich jak pralka czy lodówka. Mogły poruszać się dostojnie spowite w kilometry tkanin. Nic nie robiły – miały służbę, a na ich utrzymanie łożył ojciec, a potem mąż.

A suknie New Look linii Corolle w wersji haute couture szyte były z olbrzymiej liczby metrów kosztownej materii wierzchniej, podszywanej pod spodem inną tkaniną, dla uzyskania odpowiedniej sztywności. Oparte były o konstrukcję gorsetu. Elegantka dosłownie „wchodziła” do kreacji. Efekt?

„(…) Maywald, (fotograf – AJ), który fotografował u Diora pewną Szwedkę opowiadał: „Carmel Snow, która tam wówczas była, złożyła jej gratulacje „Jak pięknie wygląda na Pani ta suknia”. „Owszem” – odpowiedziała klientka – „To najbardziej zadziwiająca suknia, jaką kiedykolwiek widziałam, nie mogę w niej ani chodzić, ani jeść, ani siedzieć”. Wtedy Carmel Snow, bez mrugnięcia okiem spytała, co jeszcze wybrała z jego kolekcji. „Trzy suknie wieczorowe – odpowiedziała tamta – pięć koktajlowych, sześć płaszczy, dwanaście kostiumów”.*

Ulica modna rządzi się swoimi prawami. Pozbawiła ubrania sztywników i podszyć. Dziewczyny stukały szpileczkami po trotuarach szeleszcząc spódnicami na nakrochmalonych halkach, rzucały zalotne spojrzenia spod rond słomkowych kapeluszy, uśmiechały się kusząco poprawiając rękawiczki. Wkrótce zapachniały konwaliami tworzącymi charakterystyczną nutkę perfum Diora.

Dzięki Christianowi Diorowi polska ulica lat 50 XX w. zaroiła się od młodych kobiet i dziewczyn, Polskich Róż, które: nie szczędziły wysiłków, wykazywały się sprytem i determinacją, aby włożyć modne suknie. Sprzeciwiały się w ten sposób komunistom: równaniu w dół, niszczeniu indywidualizmu, szarzyźnie i biedzie powojennego życia.

Ale to historia na inną opowieść …

  • Cytaty pochodzą z książki Marie-France Pochna, Christian Dior, Wrocław, Bukowy Las, 2013, przekład Daria Demidowicz-Domanasiewicz

mira

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *