Autobiografia Agnes Richter wyhaftowana na kaftanie bezpieczeństwa.

Kolejny atak paniki. Pięćdziesięciodwulatka wbiega z krzykiem na posterunek policji, z oskarżeniami,  że „ONI” znowu chcą ją zabić i ograbić. W domu wznosi barykady z mebli we wnętrzu pokoju przed drzwiami. Cierpi na silne urojenia przynoszące: ból, cierpienie, rozpacz. Jest rok 1893.

Agnes Richter, utalentowana krawcowa, hafciarka, elokwentna i ambitna kobieta, zostaje wywieziona do kliniki psychiatrycznej w Heidelbergu. Jej ojciec i brat postanowili bowiem raz na zawsze pozbyć się kłopotów i wstydu w rodzinie. Agnes nikt o zadnie nikt nie pytał. W szpitalu spędziła 25 ostatnich lat życia

https://stitching.blogs.bristol.ac.uk/2020/06/25/agnes-richters-jacket/

Szpital kliniczny w sławnym ośrodku naukowym nie różnił się niczym od innych tego typu  przybytków: olbrzymie sale z łóżkami przy łóżkach, brutalne metody postepowania personelu i leczenia, przemoc panująca wśród pensjonariuszy-więźniów, eksperymenty na pacjentach. Do tego ciężka fizyczna praca nieszczęśników ubranych w jednolite stroje, w tym w płócienne kaftany bezpieczeństwa, noszone przez nich przez cały dzień, aby można było je od razu wykorzystać w razie oporu ubranego w niego człowieka.

W czasie pobytu w szpitalu Agnes Richter pracuje w pralni czyszcząc i naprawiając mundury i uniformy państwowe, szyje i sprząta. Przestaje być człowiekiem, zaczyna być numerem  583. Każdy pacjent ma nadany numer, po którym jest rozróżniany np. w czasie odbierania czystych ubrań z pralni, wydawania leków, wywoływania do lekarza, czy wyznaczania do wykonania pracy. Numer zostaje przez nią wyszyty czerwoną nicią na osobistych uniformach.

Uniform szpitalny (kaftan bezpieczeństwa) należący do Agnes Richter z wyszytą przez nią autobiografia i szpitalnym numerem

Przynajmniej przez 2 pierwsze lata, pozostaje jej to, co nie zwiodło nigdy dotąd – sztuka szycia i haftu. Odebrano jej zaś to, co tworzyło jej świadomość i było częścią tożsamości – książki. W 1895 roku zaczyna starannie wyszywać na kaftanie gotyckie litery, które tworzą opowieść o jej życiu i cierpieniu. Miała wówczas pełną świadomość tego, co się z nią dzieje. Daje temu wyraz pisząc nićmi:

Poleciałam w tę chorobę na łeb na szyję

Jedno z nielicznych przemyśleń zdolnej krawcowej, które rozumiemy, ponieważ zostało wyszyte po niemiecku. Kolejne dwa, które odczytano to:

Nie jestem wielka (może w znaczeniu gruba?)

Chciałabym czytać

Pokazują skalę tragedii kobiety skazanej na instytucjonalną przemoc, pozbawianej resztek godności.

Większość jej opowieści czeka na odszyfrowanie. Kaftan pokryty bowiem został zdaniami w tzw. SCHRIFT, który jest rozumiany w tym przypadku jako staroniemiecki, zapominany już wówczas dialekt. Dlaczego pisała autobiografię w dialekcie? Agnes Richter posługiwała się przecież bardzo sprawnie językiem niemieckim. Może schrift był jej pierwszym językiem wyniesionym z dzieciństwa z  rodzinny i wracała do niego nieświadomie, a może chciała ukryć przed personelem myśli i emocje, aby uniknąć represji? Pokazuje jednakże jak ważne, mimo strachy, było dla niej opowiedzenie o sobie własnym głosem.

Czy to jedyna taka rzecz należąca do niej, czy tylko jedyna, która ocalała? Czy po dwóch latach kuracji nigdy już nie odzyskała świadomości, aby móc opisywać to, co czuje, co pamięta sprzed umieszczenia w szpitalu, opowiadać o obecnym życiu? Co się z nią działo do śmierci w 1918 roku?

Niezwykła autobiografia ocalała przypadkiem. Kolekcjoner  Hans Prinzhornn pojawił się w Heidelbergu zainteresowany psychiatria i pacjentami niedługo po śmierci Agnes Richter. Zebrał wiele ciekawych dla siebie materiałów i niejako z grzeczności przyjął do kolekcji zaoferowany mu kaftan Agnes Richter. Nie cenił go, nie stresował się nim. W tym czasie całkowicie zginęła umiejętność porozumiewania się w schrift.

Kaftan Agnes Richter odkryty został ponownie w 1980 roku. Uważany jest za perłę w koronie i ikoniczny obiekt w kolekcji Prinzhornna w Heidelbergu.

mira

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.